Nasze rosną swojsko w sadzie. Co prawda nie są tak duże i okazałe, ale też mają swój urok:)
Jutro rano znowu trzeba zostawić to wszystko. Pozbierać plecak i pojechać do Krakowa. Może ten tydzień, za wyjątkiem piątku, nie będzie taki zły. Czeka mnie aż 4 dni zajęć z zoopsychologii:)
Nie wiem jak ja będę się uczyć do sesji. O ile wiekszosć przedmiotów prawie sama wchodzi do głowy to żywienie będzie straszną zmorą... ale jeszcze miesiąć.