13 września 2012

Złote runo


Trochę późno, ale puki jeszcze się da trzeba wykorzystać wrześniową pogodę. Przyszło mi się zmagać z kolejnym workiem wełny, tym razem widać, że pochodzi z młodszych owiec. Jest na tyle delikatna, że może użyję jej do mieszania z angorą. Ostatnimi czasy mieszałam angorę z merynosem 19 mikronów, ale chyba czas spróbować z miejscową wełną. Wełna jak zwykle ma w sobie nieco pastwiska, ale taki jej urok. Grunt, że nie dopadła mnie przy niej czarna rozpacz w czasie wybierania ździebełek przeróżnych traw i gałązek jeżyn rosnących przy pastwisku od strony lasu.

3 komentarze:

  1. Życzę powodzenia, a jakim sposobem będziesz mieszać z angorą, masz specjalistyczne sprzęty?

    OdpowiedzUsuń
  2. ooo zapowiada sie ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie ma Cie na blogu ....jestes w KRK?bo krolik na Ciebie czeka :)

    OdpowiedzUsuń